|

|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Australia w obrazach zatrzymana
... |
|
|
To miejsce na naszym portalu gdzie obraz wart
więcej niż tysiąc słów, z racji piękna
i niesamowitości Australijskich cudów natury oraz
dzieł człowieka nie ograniczymy się tutaj tylko
do jednego miejsca - Melbourne. Znajdą się tutaj zdjęciaz
imprez, ciekawych wydażeń i przedewszystkim z najprzeróżniejszych
zakątków naszego niesamowitego kontynentu. Czasem
poprzedzone małym wstępem, a czasem jedynie z tytułem
prezentowanej serii - aby pokazać, urzec, oczarować
i skusić naszych czytelników do wyprawy w te i inne
miejsca. Miejsca których urody zdjęcia nigdy nie będą
w stanie w pełni przekazać, więc ...
Nie siedź w domu - idź na wycieczkę!
Przygoda czeka - gdyż nigdy nie wiesz, co kryje się
za kolejnym zakrętem!
Australia czeka na Ciebie!
A odpoczywając po wyprawie zaglądnij tutaj - moze znów
znajdziesz tu natchnienie do kolejnej eskapady?
Na
zakończenie - mała informacja techniczna. Dostęp
do galerii zdjęciowych uzyskuje się klikając na
zdjęcie w prawej kolumnie tej strony - to tak dla zagubionych
;)
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Great Ocean Road
|
| |
|
|
Mała przerwa zagościła do tego działu, część z naszych czytelników zaczełą się już niecierpliwić pytając "Gdzie są nowe foto galerie?" – staram się podratować tą sytuację foto galerią która powinna się tu ukazać niemal na początku uruchomienia tego działu, hmmm lepiej późno niż wcale. Sami zdecydujecie czy warto było tak długo na to czekać...
Wielka/Wspaniała Oceaniczna Droga ... tak można w wolnym tłumaczeniu rozumieć nazwę tego Wiktoriańskiego regionu najmalowni -czej drogi w całej Australii a także największego pomnika wybudowanego aby uczcić pamięc żołnieży broniących Australii w pierwszej wojnie światowej. Pomnika który nie jest usytuowany w jednym konkretnym miejscu, jest bardziej wstęgą pamięci, wybrukowaną cudami natury.
Właściwa/widokowa część Great Ocean Road rozciąga się od miejscowości Torquay aż po Warrnambool. Ciężko sobie wyobrazić sławniejszą atrakcję stanu Wiktoria. Jeśli ktokolwiek na świecie interesuje się nawet w małym stopniu Australią musiał słyszeć o miejscu określanym "12 apostołów" - chyba jedno z najbardziej fotografowanych miejsc na ziemi. Teraz ciężko się doliczyć tych dwunastu skał mających symbolizowac apostołów. My jednak wierzymy że wciąż tam stoją, stawiając czoło niszczycielskim falom oceanu.
|
|
W tej fotograficznej podróży chciałem zabrać was na znacznie większą wyprawę - aby pokazać te miejsca które może znacie ale także te do których nie docierają wycieczkowe autokary. Oczywiście nie sposób pokazać wszystkiego co się tam znajduje, wybór fotografii jest bardzo subiektywny jednak myślę że w chociaż małym stopniu pokazuje duszę tego miejsca.
Musimy także pamiętać że wielu za te widoki zapłaciło najwyższą cenę, jest to fragment Australijskiego wybrzeża najgęściej usłany wrakami rozbitych statków. Niewątpliwie nie jest to region przyjazny żegludze i człowiekowi. Wielu budowniczych biorących udział w tym niesamowitym przedsięwzięciu spoczęło tu na zawsze w okresie budowy który rozpoczął się w 1919 roku a zakończył w 1932.
Chciałem tu nadmienić że dla mnie o mały włos to miejsce również było by ostatnim jakie oglądałem i uwieczniałem dla Was na fotografii … ale o tym opowiem może w innym miejscu i czasie.
Zapraszam na show jaki przygotowywała nam przez wieki natura … Great Ocean Road otwiera się przed nami!
Arek
|
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Wyspy Zielonych Świątek
|
| |
|
|
Trochę już wstępów do foto galerii na tym portalu napisałem, jednak nie miałem nigdy takich trudności jak z tym - dlatego będzie krótko i na temat.
Jak można opisać to co zafundowała nam natura w tym zakątku świata? W kręgach artystycznych i zbliżonych dzieło wyidealizowane, przekolorowane i przerysowane określa się mianem kiczu. Tak! Kiczu!
W prostym rozumieniu tego słowa jest to coś o małej wartości, walorach czasami nierealne i pod publikę ale przyjemne w odbiorze (czasami aż za przyjemne) .
|
|
Czy natura była by zdolna popełnić kicz? Czy to tylko nasz system wartościowania tego co widzimy uznaje taki obraz za nierzeczywisty, . ?
Nie będę się tutaj nad tym długo rozwodzić - zapraszam do galerii, oceńcie sami! Witam na archipelagu Whitsundays! Gdzie niebo jest bardziej niebieskie niż woda, a woda ... zresztą widzicie sami :)
Arek
|
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Sydney - Canberra 
|
| |
|
|
Ludzie od wieków zmieniali swoje otoczenie, aby żyło się im wygodniej, przyjemniej, bezpieczniej. Konkurowali z rozmachem i fantazja natury. Przetwarzali otoczenie pod swój gust i obowiązującą modę. Starali się pozostawić po sobie ślad w historii w postaci większych lub mniejszych budowli. Nie zawsze kończyło się to sukcesem gdyż ciężko jest konkurować z naturą i czasem. Dotychczas ta walka udaje się jedynie kilkunastu obiektom na całym świecie, nieważneczy starsze czy nowsze, zostały ikonami jednoznacznie określającymi swoje pochodzenie, inne niestety przepadają w zapomnienie. |
|
W obecnej foto galerii zapraszam na odwiedzenie miasta ikony, ikony Australii: Sydney oraz pozostającej w jej cieniu naszej stolicy: Canberry. Czy człowiek poprawił naturę?
Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami odwiedzając te miejsca,
ja tymczasem zapraszam Was do kolejnej fotogalerii.
Ikony Australijskich miast: Canberra-oraz Sydney czekają .
Arek
|
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Australia Południowa. Innes N.P. 
|
| |
|
|
Innes National Park, Jedno z tysięcy miejsc jakich pełno na wybrzeżu Południowej Australii piękne, dzikie, nieskażone. Wręcz można napisać surowe - ale jakże urzekające i malownicze zarazem.
Kraina kontrastu złotych połaci plaż, z szmaragdowym odcieniem oceanu i najgłębszym kolorem błękitu nieba obejmująca w uściskach prażącego słońca każdego kto w niej zagości. Kraina wędrującego bezustannie miałkiego jak mąka piasku któremu nie dane jest zaznać spokoju, w przeciwieństwie do odwiedzających to miejsce .
To tu tętno zwalnia a wielkie sprawy tego świata stają się tak odległe i nienamacalne jak rozwiewająca się w mgle horyzontu Kangaroo Island czyli Kangurza wyspa. |
|
Tutaj przestrzeń i czas stają się jednym i tym samym dzieląc nas między niebem a ziemią a zarazem włączając w ten odwieczny i spokojny oddech natury. Oddech którego rytm dawno zagubiliśmy przenosząc się do miast wypełnionych zgiełkiem pospiechu i nerwowością dnia codziennego.
Więc dajmy się czasem porwać temu nieznanemu i odległemu uczuciu które odkrywamy dopiero gdy nad nami zapanuje, i uświadamiamy sobie jak nam bardzo go brakowało.
Oddajmy się w ręce słońca na wybrzeżach Australii Południowej. zapraszam do małej fotogalerii.
Arek
|
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Fraser
Island (K'gari=paradise) ... 
|
| |
|
|
Fraser Island. Pod taką
nazwą możemy doszukać się tego miejsca na współczesnych
mapach. Aborygeni przez tysiące lat nie potrzebowali map
aby wiedzieć gdzie znajduje się ta wyspa na krańcu naszego
świata, gdyż po prostu wiedzieli gdzie znajduje się raj
...
To z tysięcy milionów
miliardów małych ziarenek woda i wiatr z pomocą czasu budowały
ten cud. Największa piaszczysta wyspa świata (około 184
tys. hektarów) Fraser Island, przez Aborygenów zwana od
około 5000 lat K'gari co znaczy w naszym języku po prostu
raj.
Nie jestem pewien
co mogę w tym miejscu napisać, w jakie tony wzniosłej poezji
można udeżyć, bo jak tu słowami opisać raj??? No jak??? |
|
Coś o czym śnimy, o
czym marzymy, co jest naszym nienazwanym wyobrażeniem miejsca
dotkniętego ręka Stwórcy jest tutaj, tak właśnie tutaj!
Błękitne jak bezchmurne niebo , Szmaragdowe jak drogocenne
kamienie, herbaciano bursztynowe słodkowodne jeziora (około
100), otoczone śnieżnobiałym piaskiem na który w słoneczny
dzień nie sposób spojrzeć bez okularów przeciwsłonecznych.
Bajecznie ciepła woda i ten oddech gorącego tropikalnego
wiatru przemykającego przez gęste i bujne zarośla zielonych
eukaliptusów.
Napisze tylko tyle, uwierzcie że chcecie się tu kiedyś
znaleźć!
Więc zapraszam teraz na przynajmniej fotograficzną
namiastkę tego raju ...
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Darwin
i okolice (Top End) ... 
|
| |
|
|
Darwin - miasto położone
niewiele ponad 4 godziny lotu od Melbourne. Najdalej wysunięte
w kierunku równika z z tych większych miast
Australijskich. Oczywiście ciężko nazwać
je metropolią jednakże robi wrażenie prężnie
się rozwijającego co łatwo można wysnuć
po cenach nieruchomości. Jak na Australijskie miast
przystało jest kompletnie inne od pozostałych
i ma swój ciekawy klimat oraz swoje atrakcje. Niewątpliwie
miło się je zwiedza w porze suchej, nie wypowiem
się na temat pory deszczowej gdyż uważam
że tropiki lepiej wtedy omijać jeśli niema
się upodobania do potopu z nieba. Ale nie o pogodzie
tu będzie, gdyż w porze suchej pogoda po prostu
jest!
Na zwiedzenie pobieżnie
miasta wystarczy 1 dzień, większość
porannej uwagi przykuwa baza wojskowa RAFF i startujące
z niej myśliwce jednakże nie jest to uciążliwe.
Miasto ma uroczy port jachtowy z wodną śluzą
z miło zagospodarowanym wybrzeżem (restauracje
i sklepiki). Kino na wolnym powietrzu kusi seansami pod
gwiazdami, a organizowany parę razy w tygodniu market
przy plaży oferuje wszystko co turysta i mieszkaniec
może potrzebować do z jedzenia i nie tylko.
W mieście rzuca
się w oczy ilość miejsc pamięci z czasów
II wojny światowej, co nie dziwi gdyż Darwin bardzo
ucierpiało w tamtych czasach (podobno na Darwin spadło
więcej bomb niż na Pearl Harbor). W mieście
widać też więcej rdzennych mieszkańców
Australii, tak więc historia nowożytna splata
się z zamierzchłymi czasami w tym tyglu kultur. |
|
Jednakże najciekawsze
atrakcje z mojego punktu widzenia kryją się poza
Darwin. Już 100km za miastem zaczyna się kraina
zwana Wetlands, Dzika przyroda rodem z filmów BBC
i reportaży National Geographic, i to bez szklanej
szyby kineskopu pomiędzy widzem a teatrem wydarzeń.
Tu na bieżąco
odgrywa się spektakl narodzin życia i śmierci.
Tak kipiącego życiem miejsca w Australii jeszcze
nie dane mi było poznać (tereny te są jednym
z najbardziej produktywnych ekosystemów na świecie).
Kraina ptactwa, płazów, gadów, ryb i
torbaczy … a na szczycie tego łańcucha
pokarmowego bestia zdrobniale krokodylem zwana. Tak na każdym
kroku czujemy że coś nas obserwuje i pod tym względem
należy być czujnym, gdyż chwila nieuwagi
i lekkomyślności może nas drogo kosztować
zapewniając przy okazji miejsce w miejscowej gazecie
w obszernym dziale związanym z wydarzeniami na lini
człowiek krokodyl :)
Przez ta krainę
możemy dotrzeć do jednego z najsłynniejszych
na świecie Australijskiego Parku przyrodniczego czyli
Kakadu NP. To tu w skalnych przełęczach znaleziono
aborygeńskie malowidła, które w stanie
dobrym zachowały się do dziś, to tu pejzaże
malują świat w czerwieni i zieleni i to tu nie
pisanym królem jest nasz znajomy … krokodyl. Tak więc
nie przeciągając zapraszam do odkrycia tej krainy
widzianej moimi oczami - zapraszam do Kolejnej fotogalerii,
tym razem z Darwin i okolic.
Zimne piwo i krokodyle …
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Tasmania
... 
|
| |
|
|
Jest taka kraina, za
górami za lasami, za siedmioma morzami, gdzie zatoki
ogniem płonące (Bay of Fires) topią się
w szmaragdowej wodzie. Gdzie stada diabłów hałasują
o zmroku przeganiając liczne pingwiny (Low Heads) …
gdzie syreny wznoszą toasty na bielejących w słońcu
plażach (Wine Glass Bay).
Tak można w nieco malowniczy sposób przedstawić
ten zakątek nie przetrawionej jeszcze przez człowieka
przyrody. Dzikiej, wolnej, i zadziwiającej. Tak malowniczych
krain jakie można tutaj przemierzać już na
świecie niewiele pozostało.
To tu idąc ku promieniom wschodzącego słońca
o poranku można odetchnąć pełna piersią,
a rozstępujące się mgły ukażą
naszym oczom co to znaczy piękno natury. Krystaliczna
woda, krystaliczne powietrze … orzeźwiająca
bryza znad oceanu. Wiatr buszujący w koronach choinek
i eukaliptusów.
TASMANIA … taka bliska a zarazem taka odległa. |
|
Oddalona zaledwie
godzinę lotu od Melbourne, ale zarazem całodziennym
rejsem jeżeli korzystamy z Promu. Ja właśnie
tę drugą opcję polecam,
- ze względów praktycznych (zabierając
na prom własne auto możemy zabrać ze sobą
znacznie więcej potrzebnych nam rzeczy niż do
samolotu),
- ze względów duchowych (może to nie najszczęśliwsze
określenie, jednak trzeba to po prostu przeżyć)
należy posmakować tego uczucia - gdy z mgieł
zaczyna się wyłaniać na horyzoncie nowy ląd
skąpany w złotej poświacie zachodu. Gdy na
Pokładzie promu czuć specyficzną ekscytację
u podróżujących, bez znaczenia czy płyną
tu po raz pierwszy czy po raz n-ty.
Ta wyspa ma wiele tajemnic do odkrycia i wiele do zaoferowania,
dla tych którzy nie przestraszą się surowszego
klimatu i wąskich dróg. Więc zapraszam
na małą fotograficzną podróż
po kilku ciekawych rejonach wschodniej części
wyspy, mam nadzieję że nakłoni ona Was do
odwiedzenia tego nie zawsze docenianego zakątka Australii!
Jeśli czas pozwoli to na portalu ukaże się
mały artykulik z serii kartka z dziennika podróżnika
:)
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Polskie
BBQ ... 
|
| |
|
|
Ci
co byli obecni, na zdjęciach się zapewne odszukają
- ci co nie byli, niech żałują. Nigdzie kiełbaski
z BBQ nie smakują tak dobrze jak w gronie znajomych
:)Zapraszam do fotorelacji z naszego spotkania w Catani
Gardens które odbyło się 25 listopada 2006.
Chociaż pogoda nie rozpieszczała zjawiło
się sporo wytrwałych uczestników - miało
się wrażenie że za chwile w około rozlegnie
się tupot "szczęśliwych stópek"
;) |
|
Aczkolwiek
ma to też swoje dobre strony - piwo jest schłodzone
nawet bez trzymania w Esky a zawartość BBQ nie
parzy tuż po zdjęciu z grilla! Mam jednak nadzieje
że następne bbq bedzie miało znacznie cieplejsza
pogode.
W tym miejscu pragne pozdrowić wszystkich uczestników
i wynagrodzić im, (w postaci fotogalerii) niedobory
pogodowej aury.
Do następnego miłego spotkania !!!
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Polski
festiwal ... 
|
| |
|
|
Mini
fotorelacja z festiwalu polonijnego który odbył
się 19 listopada 2006r w naszym mieście na Federation
Square. Odwiedzający dopisali, do pierogów dostali
się tylko najwytrwalsi, browar cieszył się
jak zawsze niesłabnącym powodzeniem a klimat budowały
występy zespołów ludowych i artystów.
|
|
Oczywiście
nie zabrakło przysmaków jak polskie pączki
czy zdrowe paszteciki wegetariańskie. Spokojnie mażna
zatem stwierdzić że to jedyny dzień w roku
kiedy można powiedzieć Polskie Melbourne. Gdzie
nie spojżeć wszedzie narodowe biało-czerwone
barwy co tez na zdjęciach mozna zauważyć
- zapraszam do oglądania!
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
U wrót
Outback-u ... 
|
| |
|
|
Australia
ma dla nas jeszcze wiele niespodzianek i jeszcze nie raz
nas zaskoczy, jednak jedną z nich możemy się
już z Wami podzielić. Dane nam było zwiedzić
krainę nie z tego świata, przynależną
bardziej do innej planety niż do innego kontynentu.
Miejsce magiczne i nietuzinkowe stanowiące zarazem
wrota do wielkiego Australijskiego Outbacku. Oczywiście
mowa tu o północnych rubieżach stanu Victoria,
a raczej tym, co kryje się tuz za nimi. |
|
Zanim kliknie
się w obrazek po prawej warto wygospodarować parę
minut czasu, aby chociaż w części zdołać
wczuć się w niesamowitą atmosferę tego
miejsca. A dla tych co nie trafili tutaj z naszego portalu
podaję odnośnik gdzie będą mogli przeczytać
nieco więcej na temat urokliwych okolic Mildury - krainy
winnic i cytrusów, ale czy tylko? ... www.melbourne.pl
A teraz zapraszam już do foto prezentacji - Mungo National
Park moimi oczami ...
Arek |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Australijski
sen ... w kilku odsłonach. 
|
| |
|
|
W
jednym miejscu, w jednym czasie – raj dla miłośników
tuningu i filmów z gatunku „Szybcy i Wściekli”,
to w tym temacie przemysł około samochodowy robi
najlepsze interesy. Zapaleńcy tuningu gotowi są
oddać ostatnią wypłatę za kolejny klocuszek
usprawniający ich ukochane 4 kółka (tuningowcy
2 kółkowcy są w mniejszości ale też
coś do powiedzenia mają), czy to będzie instalacja
NOS czy przerobione gardziele dolotowe czy też zespół
turbin i na dokładkę utwardzone amortyzatory,
każdy z tych podzespołów jest dla nich
bezcenny.
No a gdzie można
zobaczyć super przerobione bryki jak nie w Australii?
Silniki z mocami nierzadko przekraczającymi 1000KM
co przy iście drakońskich przepisach o ruchu drogowym
a zwłaszcza ograniczeniach prędkości jest
zaiste fenomenem. Jednak na całym świecie Aussies
są słynni ze swoich V8, i musze przyznać
coś w tym jest.
Żaden mały
silnik nie da na australijskich przestrzeniach radości
z jazdy tak jak autko z motorem powyżej 3.0 litra pojemności.
Ale aby to dokładniej zrozumieć należy rozejrzeć
się po tutejszych drogach – nie zawsze ta moc
idzie w rozwijanie niebotycznych prędkości. Oczywiście
dla chętnych pozostaje Terytorium Północne
z pozamiejskimi drogami bez ograniczeń prędkości,
jednak spotkanie z kangurem czy wielbłądem nawet
przy prędkości powyżej 40km/h do bezpiecznych
nie należy więc warto o tym pamietać. |
|
Tutaj miłość
Australijczyków do dużych silników jest
czysto praktyczna i prozaiczna.
Widokiem codziennym
jest duże Mitsubishi, Ford, Holden lub inny 4WD targający
za sobą dom na kółkach (taka przyczepa
campingowa tylko 2 razy dłuższa) czy też
łódeczkę – i nie mam tu na myśli
skromnej motoróweczki tylko taki mały oceaniczny
kuter ;) Teraz jeśli weźmiemy pod uwagę że
jest tu gdzie się wybrać na wycieczkę oraz
że wycieczka to na ogół minimum 200 km
w jedną stronę staje się jasne iż auta
z silnikami o pojemności poniżej 3 litrów
zupełnie się do tego nie nadają - moc, żywotnośc
silnika i komfort jazdy tego mozna oczekiwac po dużym
samochodzie niestety kosztem zużycia paliwa - na pocieszenie,
benzyna jest tutaj i tak dużo tańsza niż
w Polsce :)
I oto cała tajemnica miłości Australijczyków
do dużych autek – o bezpieczeństwie
jazdy samochodem o gabarytach krążownika wspominać
nie muszę - ale mogę, powyższy link wyjaśni
wszystko.
Ale odbiegłem od tematu – Motosalon pokazuje
co można zrobić ze swojego środka transportu,
a można wiele. Większość z tych pojazdów
to prawie lokata kapitału – za niektóre
modele zapewne nabyli byśmy dom w niezgorszej okolicy.
Więc pozostaje
nam teraz tylko zobaczyć co na antypodach spędza
sen z powiek dużym chłopcom ;)
Arek |
|
|
|
| |
|
|
Melbourne
- miejskimi ścieżkami.
|
| |
|
|
Trochę
to trwało, to prawda – jednak ciężko
zrobić taki projekt w kilka dni. Mam nadzieję
że przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu zdołałem
oddać atmosferę tego miasta w słońcu
i w chmurach, w dzień i w nocy, w lecie i zimie.
Jak każdy żywy twór
tak i to miasto ma swoje dobre i złe strony, malownicze
ogródki i mroczne zaułki, ruchliwe arterie i
senne uliczki. Moim celem było ukazanie tego miasta
całkowicie subiektywnie ;) czyli tak jak ja go postrzegam
– pamiętam jak jeszcze będąc w Polsce
brakowało mi takiego miejsca w sieci gdzie rzeczywiście
mógłbym zobaczyć jak to miasto wygląda
– strzępy informacji i zdjęć jakie
znajdowałem na napotkanych stronach ciężko
było poskładać w jakiś większy
obraz, mam nadzieje że ta prezentacja pomoże ciekawskim
w potrzebie :) |
|
Mam
też nadzieję że zasiedzieli już mieszkańcy
tego miasta także poza zdjęciami miejsc jakie
mijają nawet kilka razy dziennie znajdą też
takie o których nigdy by się nie dowiedzieli
gdyby nie ta galeria, a nawet miejsca jakie doskonale znają
odkryją na nowo. Nie ma tu jakiegoś specjalnego
tematu przewodniego poza tym iż wszystko odbywa sie
w Australijskim Melbourne ...
Będę starał się w
miarę możliwości czasowych uzupełniać
ten materiał, nowe zdjęcia będą się
pojawiały inne znikały – ale w sumie mam
nadzieje że będzie to galeria która będzie
się zmieniała wraz z tym jak zmienia się
to miasto. Obecny materiał powstawał na przestrzeni
ostatniego roku. Liczę że uda się niedługo
rozbudować bardziej materiał nt. dzielnic otaczających
teraz króluje CBD.
Arek |
|
|
 |
| |
|
|
| |
|
|
|